sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 12 We found love right where we are

 Harry szybko grzebał w kufrze wywracając połowę jego zawartości. Spojrzał na zegarek od pani Weasley. Za dziesięć dziewiąta. W końcu! Założył ciemne dżinsy, bordową bluzkę a na to jasną, rozpiętą koszulę. Nerwowo poprawił włosy i wyszedł z dormitorium. Przywitały
go tam gromkie oklaski i wiwaty. Uśmiechną się tylko i pomachał ręką. Zszedł powoli na dół po czym Seamus zawołał.
- Zaczynamy imprezkę!
Rozległy się krzyki radości i zaczęła grać muzyka Fatalnych Jędz. Stoły zapełniły się różnymi przekąskami, na ścianach pojawiły się transparenty ze złotymi napisami: NIECH ŻYJE GOLDEN TRIO!
- Golden Trio? Nieźle brzmi! - powiedział Harry do Seamusa.
- Pomysł Nevillea, trzeba przyznać niezły! - odpowiedział, po czym zaprosił do tańca jakąś dziewczynę.
Jak on chciał być taki śmiały jak Seamus! Mógłby wtedy bez większych przeszkód poprosić Hermione do tańca. Wypatrywał właśnie Rona i Hermiony, gdy poprosiła go do tańca Romilda Vane.
- Harry zatańczysz?
Wydało mu się to trochę dziwne, że dziewczyna prosi chłopaka do tańca, ale zgodził się by nie wyjść na kretyna. Tańczyli trochę póki Harry nie wypatrzył Hermiony gadającej z Ronem obok stolika z jedzeniem. Podziękował Romildzie za taniec i podszedł do przyjaciół.
- Nie tańczycie? - zapytał biorąc ze stolika szklankę z ponczem.
- Właśnie skończyliśmy, teraz odpoczywamy - odpowiedział Ron gryząc kociołkowego pieguska.
- Znów jesteście razem? - zapytał udając nadzieję w głosie na co oni wybuchli śmiechem - Co się cieszycie? Ja na poważnie!
- Nie, uznaliśmy, że jeszcze za wcześnie na ponowny związek, ale to nam nie przeszkadza w przyjaźni! - odparła w końcu Hermiona.
Przerwała, gdy do Rona podeszła grupka dziewczyn i zaproponowała taniec. Harry nie mógł sobie wyobrazić jak Ron ma zamiar tańczyć z 4 dziewczynami naraz. Ron jednak mimo liczebności dziewczyn postanowił z nimi zatańczyć (powodem mogła być uroda dziewczyn), ugryzł szybko jeszcze jeden kęs pasztecika i ruszył na parkiet.
Stał obok Hermiony w niezręcznej ciszy póki piosenka się nie zmieniła.
(Ed Sheeran - Thinking Out Loud)
- Uwielbiam ten kawałek -
powiedziała Hermiona tupiąc nogą w rytm muzyki - Tylko skąd oni mają mugolskie piosenki?
Faktycznie było to dziwne, ale nie myślał już o tym. Teraz albo nigdy! Harry staną przed Hermioną i z głupkowatym uśmiechem wyciągną ku niej rękę.
- Zatańczysz?
Patrzyła się przez chwilę na jego dłoń z uśmiechem i w końcu odparła:
- Jasne!
Wsunęła mu dłoń w jego i udali się na parkiet. Hermiona jedną dłonią objęła go w pasie a drugą oparła o jego ramię, Harry obiema rękoma objął jej biodra. Kręcili się tak w rytm muzyki zapominając o całym Bożym świecie. Harry zaczął śpiewać cicho (a raczej mruczeć) tekst piosenki.
- I'm thinking bout how people fall in love  in mysterious ways...
- Znasz to? - zapytała niespodziewanie Hermiona.
- Słyszałem kiedyś w mugolskim radiu - odparł uśmiechając się.
Mimo iż było to jeszcze kiedy mieszkał z wujostwem pamiętał słowa doskonale. Teraz śpiewali razem roześmiani.
- So honey now take me to your loving arms...
Obrócił Hermionę kiedy ona się potknęła jednak Harry złapał ją szybko. Teraz trwali w jednej pozycji i mimo, że nikt na nich nie patrzył Harremu zdawało się, że wszyscy się z nich śmieją.
Kiss me under the light of thousand stars
Podniósł ją szybko i stali tak patrząc sobie w oczy.
Place your head on me beating heart
Hermiona była bardzo blisko, za blisko jak na przyjaciółkę.
I'm thinking out loud
Już praktycznie stykali się nosami.
Maybe we found love right where we are
Ale przecież jeszcze w pociągu Hermiona mówiła, że czuje ulgę, że Harry pocałował ją wtedy "pod wpływem chwili" a teraz sama się do niego zbliża.
We found love right where we are
Już zamkną oczy, jednak szybko je odtworzył, gdy usłyszał krzyk:
- Uwaga!
Nie zdążyli uskoczyć na bok, gdy pędzący na miotle Ron wpadł między nich, przez co wylądowali na podłodze.
- Ron! - krzyknęli rozzłoszczeni  jednocześnie Harry i Hermiona.
And we found love right where we are.
                             
                                  ***

Muzyka już nie grała, a Gryfoni zamiast tańczyć otaczali Rona, który wciąż siedział na podłodze oraz Harrego i Hermione stojących nad nim.
- No? Słuchamy! - zaczęła Hermiona.
- C-co? - wyjąkał Ron.
- Tłumacz się dlaczego latałeś przez pokój wspólny na miotle! - wycedził przez zęby Harry.
- Aaa... tak... - odparł zawstydzony Ron - No więc... Ten... Dziewczyny - tu spojrzał na grupkę dziewczyn stojących za Harrym i Hermioną - Chciały, żebym pokazał czy latam tak dobrze jak mówią... a raczej jak ja mówiłem... boo opowiadałem im, że gram dużo...
- Dobrze, dobrze, oszczędź nam tych opowiadań - przerwała mu Hermiona.
A więc Ron latał po całym pokoju wspólnym i on zauważył to dopiero kiedy w niego wleciał? To się nie mieści w głowie! Aż tak bardzo zajął się tańcem z Hermioną, że nie zwrócił uwagi na latającego sobie w te i we wte pajaca?
- Pójdę się położyć - powiedział i pobiegł do dormitorium.
Przebrał się i padł plackiem na łóżko. Całą noc myślał o tym co się zdarzyło na dole... a raczej co by się zdarzyło gdyby Ron nie popisywał się jaki jest świetny w lataniu. Był na niego okropnie zły! Hermiona chciała go pocałować! Z własnej woli!
- Oh, Ron, ty idioto!

------------------------------------
No i jest! Nie zabijcie mnie z tą akcją z Ronem xD A tak w ogóle to jestem na was zła... pod poprzednim postem nie było komentarzy! :( No nic, ale mam nadzieję, że ktoś w ogóle czyta moje wypociny. Nie wiem kiedy następny rozdział, postaram się jak najszybciej ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz