Harry starał się nie patrzeć na stojącą teraz w przejściu Hermione. Był zdenerwowany i czuł że się czerwieni.
-" A co ty sobie debilu myślałeś?! Że uda ci się nie spotkać jej w szkole?! - skarcił się w duchu Harry.
Był na siebie zły. Po co na gacie Merlina ją wtedy całował?!
Patrzył na swoje adidasy modląc się w duchu by go nie spoliczkowała.
- Cześć! Luna? Myślałam, że nie wracasz do szkoły! - powiedziała Hermiona siadając obok Ginny; jak na złość przed nim! - Zgadaliście się z Nevillem?
- Neville też tu jest?! - powiedziała głośno Luna.
- Tak jest w... - Hermiona nie dokończyła, bo Luna wybiegła z przedziału z taką szybkością, że mogłaby się ścigać z Expressem Hogwart.
Ta niezręczna cisza! Harry jej nie znosił! Na domiar tego miał wrażenie, że Hermiona rzuca mu ukradkowe spojrzenie. Nadal na nią nie patrzył, jednak czuł że robi mu się gorąco.
- Hermiono, wiesz że jesteś na karcie w czekoladowych ża..
- Tak wiem - przerwała nadal skaczącego w miejscu Ronowi - Neville biegał przez cały pociąg wymachując kartą, właśnie tak odkryłam, że jedzie.
Przyjaciele zaczęli szukać po całym peronie karty z Hermioną - pod siedzeniami, za siedzeniami, pod nimi, obok nich i... chyba się pomyliłam, to nie jest "Pan Hilary".
Ginny wyskoczyła z przedziału by szukać wózka z przekąskami, Ron natomiast zaproponował jej pomoc. Cholera! Zostali sam na sam!
- Harry... - zaczęła niepewnie.
- Hmm? - mrukną podnosząc głowę, jednak zielone oczy nadal obserwowały podłogę.
- J-ja mam nadzieję, ż-że to co się stało... no, wtedy u Ginny... t-to było tylko pod wpływem chwili... - jąkała się Gryfonka.
- Co? - Harry w końcu podniósł wzrok i spojrzał na nią - A... t-tak, to tylko pod wpływem... no... chwili.
Hermiona odetchnęła z ulgą (miał ochotę ją kopnąć w nogę, ale wiedział, że przemoc nic nie da) nie ukrywała ulgi, a nawet... rozbawienia.
- Przez chwilę myślałam, że naprawdę coś do mnie czujesz - śmiała się.
- Tak! To by było głupie - wymusił śmiech.
- A, jak noga? - spytała przestając się śmiać.
- Dobrze! Serio! Nie musisz się martwić - zapewniał chłopak.
Drzwi do przedziału otworzyły się z hukiem i weszli zrezygnowani Ron i Ginny.
- Mamy tylko jedno opakowanie... - zaczęła Ginny.
- Ale szansa, że wylosujemy Hermione jest jedna na milion! - dokończył prawie krzykiem Ron.
Ginny otworzyła pudełko siadając jednocześnie obok Hermiony. Pozwoliła żabie uciec, na co Ron posłał jej gniewne spojrzenie mrucząc coś, że mogła dać mu. Ginny zdenerwowana przeklęła pod nosem.
- Cholera! Sprout...
Harry i Hermiona wybuchli śmiechem. Ron siedział z głupkowatą miną, a Ginny w końcu dołączyła się do rechotania.
Nareszcie! Dojechali na miejsce! Harry ucieszył się na widok tak dobrze mu znanych murów zamku. Zobaczył Hagrida, który krzyczał już w stronę uczniów.
- Piszoroczni do mnie!
Harry uśmiechną się do niego na co on pomachał mu dłonią wielkości porządnie wyrośniętej dyni. Uczta minęła im spokojnie; razem z Ronem i Hermioną śmiali się z pierwszoroczniaczki, która kłóciła się z Tiarą
- Nie możesz się sprężyć?
- Spokojnie...
- Może byś się przymknęła i w końcu powiedziała do jakiego domu należę?
- Do żadnego domu narazie nie należysz, dopiero będziesz należeć.
- Jeden... - wolałabym nie pisać co tak naprawdę powiedziała uczennica, sami się domyślcie.
- Nieładnie, no dobra...
- Wreszcie!
- Hufflepuff!
- CO!? - cała sala myślała, że dziewczyna zostanie Ślizgonką, a tu taka niespodzianka...
MacGonagall która słysząc jak klnie złapała się za głowę teraz kłóciła się z Tiarą czy aby na pewno się nie pomyliła.
- Ja nigdy się nie mylę. - rzekła obrażona.
Gdy uczta dobiegła końca McGonagall rzekła
- A teraz udajcie się do dormitoriów, gdzie zaprowadzą was prefekci.
Wszyscy dotarli bezpiecznie do dormitoriów cebra cebra przejdźmy do rzeczy! Do Harrego podeszli Neville, Dean i Seamus
- Hej Harry! Urządzamy dziś przyjęcie na twoją cześć! - powiedział wyraźnie podekscytowany Seamus.
- Wpadasz? - zapytał Neville
- To impreza na moją cześć... Jak mógłbym nie wpaść! - powiedział trochę rozbawiony Harry - Wpadam!
- Zaczyna się o 21! Spokojnie MaxGonagall wyraziła zgodę... - uspokajał go Dean.
Harry uśmiechnął się do nich i pobiegł się przygotować.
To bardzo miłe z ich strony... myślał grzebiąc w kufrze szukając najładniejszego t-shirtu jaki miał.
------------------------------------
W końcu nowy rozdział! Jeśli popełniłam jakiś błąd ortograficzny piszcie w komentarzu, gdyż pisałam na spontanie ;) Prosiłabym też o komentowanie wpisów! Naprawdę! Możecie tam pisać pomysły na posty :D