czwartek, 2 października 2014

Rozdział 6 Pobudka i koniec dementorów

Harry otworzył powoli oczy i zobaczył że leży na kanapie w pokoju którego jeszcze Ginny mu nie pokazała. Spojrzał na swoją lewą nogę. Była owinięta bandażem.
- Boli jak cholera - powiedział do siebie.
Podnósł się lekko i oparł plecy na podłokietniku. Usłyszał zza drzwi głos Hermiony:
- Jeszcze się nie obudził, śpi tak 2 godziny... może lepiej go nie budzić...
- Żeczywiście... lekarz mówił, że rana zrośnie się całkowicie za około 4 dni. Powiesz mu że tu byłem? - usłyszał męski głos, który od razu rozpoznał.
Kingsley! Tylko po co tu przyszedł?
- Oczywiście! - odpowiedziała szybko Hermiona.
- A więc bywaj Hermiono - powiedział spokojnie Kingsley.
Usłyszał otwierające i zamykające się drzwi. Zobaczył cień Hermiony opierającej się o drzwi. W końcu zdecydowała się otworzyć drzwi. Harry z niewiadomych mu przyczyn zamkną szybko oczy i udał że śpi. Hermiona podeszła do niego. Lekko go podniosła (nie wiedząc, że nie śpi) i poprawiła mu poduszkę. Opuściła go lekko, przyklękła obok kanapy i złapała go za rękę. Harry uchylił lekko powiekę prawego oka i zobaczył, że Hermiona się uśmiecha. Domkną ją szybko. Zasną znowu. Obudził się około godziny 17:21. Tym razem wstał z kanapy i z wielką trudnością doszedł do drzwi. Otworzył je i zanim zdążył wystawić przez nią nogę już znalazł się w uścisku Hermiony.
- Oh Harry! Już się bałam, że się nie obudzisz! Rana okazała się głębsza niż podejrzewaliśmy! Kingsley tu był został ministrem magii!
- Spokojnie Hermiono! Najpierw pozwól mu usiąść! - powiedziała Ginny.
Hermiona zawstydzona uwolniła go z uścisku i usiadła szybko na kanapę. Harry zrobił to samo tyle że wolniej, bo przypominam miał dziurę w łydce!
- A więc Kingsley jest teraz ministrem? - zapytał siadając obok Hermiony.
- Ach tak! Jego pierwszym postanowieniem było usunięcie dementorów z Azkabanu - odpowiedział Neville.
- Teraz więźniów pilnują aurorzy - dokończyła Ginny.
- To świetnie! - ucieszył się Harry - ale... co teraz z nimi się stanie?
- Najprawdopodobniej zostaną odesłane do Rumunii, by badać je tak jak smoki, ale jeszcze nikt nie podją się wyzwania jakim jest badanie takiego dementora - powiedział Dean.
- Harry jeśli chcesz możesz tu przenocować na dzień lub dwa! - zaproponowała Ginny.
- Ale... ja naprawdę nie chcę robić kłopotu... - jąkał się Harry.
- Dla mnie to przyjemność! Hermiona, Neville i Dean też nocują!
- A ty Luno nie? - zapytał Harry Luny która siedziała dotychczas cicho.
- Nie, ja muszę pojechać do ojca pomóc mu przy Żąglerze! - odpowiedziała niezwykle uradowana, że się nią przejął.
- No cóż... w takim razie, nie odmówię! - powiedział w końcu Harry.
Wszyscy się ucieszyli. Nagle drzwi wejściowe się otworzyły i staną w nich... Ron.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz