Harry z hukiem wylądował na twardej ziemi. Gdy otworzył oczy zobaczył znajomy mu przytulny placyk. Zauważył dom o numerze dwanaście. Poderwał się szybko z miejsca ale gdy to zrobił poczuł parzący ból w łydce. Starał się go ignorować i szedł jak najszybszym krokiem do drzwi domu. Gdy w końcu udało mu się wejść do przedpokoju z rzędem głów skrzatów domowych wiszących na ścianach wyjąkał:
- S-Stworku
Coś trzasnęło i obok stojaka w kształcie nogi trolla stanął Stworek, skrzat domowy który po śmierci Syriusza służył mu.
- Pan wzywał - zaskrzeczał skrzat kłaniając się.
- Stworku... Stworku pomóż mi dojść do salonu - powiedział Harry opierając się jedną ręką o ścianę.
Skrzat podniósł szybko głowę i ujrzał swojego pana z krwawiącą nogą. Poderwał się z miejsca by pomóc Harremu dojść do salonu. Gdy w końcu Harry usiadł na kanapie Stworek spytał:
- Co się panu stało?
- Śmierciożercy napadli mnie w lesie - odpowiedział z trudem łapiąc oddech.
Stworek zaproponował, że zrobi herbatę na co Harremu przypomniała się Hermiona która jeszcze nie tak dawno przygotowywała im herbatę w namiocie kiedy to musieli się non stop ukrywać. Harry pokiwał głową by jak najszybciej uwolnić się od tych myśli.W końcu skrzat wrócił do niego z kubkiem herbaty.
- Dlaczego nie był pan w domu przez tydzień? - zapytał.
- Bo, musiałem pobyć sam... rozumiesz, musiałem przemyśleć pewne sprawy... - odpowiedział biorąc łyk herbaty.
Harry wypił ją w milczeniu po czym z pomocą skrzata poszedł do sypialni Syriusza by się przespać.
Następnego dnia Harry obudził się i zszedł na śniadanie, które Stworek już zdążył przygotować. Usiadł przy stole na którym leżał półmisek z ciastkami. Przed Harrym stał talerz z jajkami na bekonie i skokiem pomarańczowym.
- Dziękuje Stworku - powiedział zaczynając jeść.
Skrzat skłonił się nisko po czym stanął obok Harrego i rzekł:
- Pan mruczał przez sen... co to za Hermiona?
Harry zakrztusił się bekonem który właśnie zajadał. Stworek poklepał go po plecach by pomóc wykrztusić bekon. Czy to możliwe? Czyżby znowu mruczał przez sen jej imię?
- P-pamiętasz tę dziewczynę, tą która była tu ze mną kiedyś? - powiedział kiedy już udało mu się pozbyć kawałek mięsa z przełyku.
- Tę szlame? - zaskrzeczał.
- Nie nazywaj jej tak! - krzykną, ale gdy zobaczył pełen nienawiści wzrok skrzata dodał szybko - przepraszam... a więc tak ma na imię... Hermiona.
Dni mijały szybko. Tydzień po tamtym dniu Harry siedział na kanapie drzemiąc gdy poczuł, że coś mu skubie włosy. Otworzył szybko oczy i zobaczył znaną mu już Świstoświnkę. Odwiną list przyczepiony do jej nogi i przeczytał liścik od Ginny:
Nie zapomnij o szkole.
Ta krótka wiadomość przypomniała mu o Hogwarcie i o obietnicy złożonej Hermionie. Hogwart!
- Stworku! Jaki mamy miesiąc? - zapytał skrzata który właśnie odkurzał jakąś starą półkę.
- Dwudziesty dziewiąty sierpnia panie.
- Dwudziesty dziewiąty, dwudziesty dziewiąty... - powtarzał szeptem. - Trzeba się wybrać na Pokoątną!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz