Wydawało im się że stoją tak patrząc sobie w oczy w nieskończoność. Nagle Harry usłyszał szelest z jego lewej strony. Szybko skierował tam wzrok.
- Co się dzieje? - zapytała zaniepokojona Hermiona.
Nagle Harry zauważył rękę wystającą zza drzewa.
- Wracajmy - powiedział Harry odwracając Hermione i siebie.
Już mieli puścić się biegiem przed siebie, gdy nagle zza drzewa wyszli szmalcownicy. Odwrócili się oboje w drugą stronę, lecz tam stali już śmierciożercy.
- No proszę! Harry Potter! Ten słynny gówniarz który zabił Czarnego Pana, teraz został zagoniony w kozi róg! - zarechotał jeden ze szmalcowników.
To był najbrzydszy człowiek jakiego Harry widział na oczy! Wyjął szybko różdżkę z kieszeni i celował nią to w szmalcowników za nimi, to w śmierciożerców przed nimi.
- Czego od nas chcecie? - zapytała zdenerwowana Hermiona.
- Nikt ci nie udzielił głosu ty cuchnąca szlamo! - ryknął ten sam szmalcownik.
- Drętwota! - krzyknął Harry.
Czerwony promień ugodził szmalcownika w pierś i jak długi padł na ziemię. Kilku z nich rzuciło się na pomoc koledze a kilku zaczęło wściekle rzucać zaklęciami wykrzykując okropne przekleństwa.
Harry i Hermiona pokonali większość zwolenników Voldemorta, aż zostało tylko dwóch śmierciożerców. Harry pokonał właśnie śmierciożerce imieniem Rufus Coldback, gdy nagle usłyszał jak przeciwnik Hermiony krzyczy:
- Za Czarnego Pana!
- Nie! - wykrzykną Harry spychając Hermione z pola widzenia śmierciożercy.
Śmierciożerca rzucił zaklęcie nie wymawiając jego formuły na głos. Ugodziło ono Harrego w łydkę która natychmiast zaczęła krwawić. Harry upadł na ziemię czując palący ból na nodze. Słyszał jakby przez szybę samochodu jak Hermiona petryfikuję śmierciożerce. Kilku szmalcowników obok zaczęło się podnosić z gleby. Hermiona nie zastanawiając się chwyciła Harrego za rękę i w mgnieniu oka znaleźli się przed domkiem Ginny.
- Ginny! - usłyszał stłumiony krzyk Hermiony.
Z domku wyszła Ginny, Neville, Dean i Luna.
- Zanieście go do domu! Zaatakowali nas szmalcownicy i śmierciożercy! - szlochała Hermiona - Chciał mnie ratować i dostał jakimś zaklęciem w nogę!
Harry poczuł jak ktoś go podnosi. Zobaczył jeszcze postać Hermiony klęczącej w miejscu gdzie leżał i Ginny oraz Lunę pocieszające ją. Nagle postacie te zaczęły się rozmazywać i nie widział już nic. Stracił przytomność.
niedziela, 28 września 2014
Rozdział 5 Atak w lesie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz