sobota, 6 września 2014

Rozdział 1 U Ginny

Zaczynam bloga od nowa! Wszystko dzieje się miesiąc po Bitwie o Hogwart, miłego czytania ;)

  Miesiąc po Bitwie  Hogwart, Harry siedział w fotelu w starym mieszkaniu Dursley'ów. Była godzina 23:14 ale Harry nie mógł zasnąć. Rozmyślał o czymś co trapiło go od miesiąca; bał się, że już nigdy nie zobaczy Hermiony i Rona. Hermiona po Bitwie powiedziała mu: "Zobaczymy się niedługo, obiecuję" i pocałowała go w ucho. Od tego czasu poczuł coś do Hermiony.
- Nie! Nie mogę jej kochać! Przecież chodzę z Ginny! - powiedział na głos - poza tym... ona kocha Rona
Westchną ciężko.
- Muszę  powiedzieć Ginny, że już nie czuję do niej tego samego co wtedy... tylko może lepiej nie mówić jej o Hermionie.
Opadł głębiej w miękki fotel i zasnął.
  Następnego dnia obudziło go szczypanie w uchu.
- Świstoświnka! - powiedział ocierając miejsce w które uszczypnęła go sowa.
Była to sówka Ginny którą oddał jej Ron. Rozwinął mały zwój papieru i przeczytał krótką wiadomość napisaną pochyłym pismem Ginny:


Spotkajmy się o godzinie 14:00 w moim domku na skraju lasu. Możesz się tam deportować, po prostu pomyśl o nim. Wiem że nigdy tam nie byłeś, ale na pewno jakoś trafisz.
                                                                                                                                

Ginny

Ps. Zaprosiłam też Hermione, Rona i Neville'a 

 
Gdy przeczytał postscriptum serce mu zabiło mocniej. spojrzał na zegarek (była 12:29) i wystrzelił z domu jak proca. Gdy stanął przed drzwiami, upewnił się, że nikogo nie ma i pomyślał:
"Dom na skraju lasu Ginny"
Poczuł szarpnięcie w okolicy pępka i upadł na trawie przed małym domkiem z drewna. Podniósł się i podszedł do drzwi na którym wisiała tabliczka:
"Nie ma jak w domu"
Zapukał trzy razy i usłyszał głos zza drzwi:
- Już idę!
Nie minęła sekunda i w drzwiach stanęła Ginny.
- Harry! Co tak późno? Wiedziałam że przyjdziesz wcześniej - dodała widząc że chłopak już miał o to zapytać - Wejdź.
Środek domu wyglądał na o wiele większy niż z zewnątrz. Ginny zaprowadziła go do salonu gdzie usiadł na kanapie i czekał na Ginny która poszła mu zrobić herbatę. Wróciła po 10 minutach z dwoma kubkami herbaty. Podała Harremu ten z napisem "Czuj się jak u siebie ". Zaśmiał się cicho. Kubek Ginny natomiast był zielony.
-Noo, to o co chodzi? - zapytała siadając przed nim na fotelu.
Wziął głęboki oddech i wydusił:
- Bo... ten... ja chciałem... ehh, to jest trudniejsze niż ci się...
- Kim ona jest - przerwała mu patrząc w swój kubek, który teraz zmienił kolor na żółty.
- Co? - zapytał zaskoczony.
- Kim jest ta, dla której chcesz mnie rzucić? - zapytała spokojnie odrywając wzrok z kubka i patrząc mu prosto w oczy.
- Skąd wiesz? - zapytał wzdychając i skupiając wzrok w swoje buty.
- Harry - zaczęła jakby dawała mu dobrą radę - przecież znam cię... wiem że przestałam cię interesować... jestem po prostu nudna...
-  Nie! To całkiem nie tak! Jesteś super! Naprawdę! Po prostu...
Ginny przerwała mu chichocząc. Jej kubek zmienił kolor na jaskrawo zielony. Harry zrobił wielkie oczy.
- Nie jestem zła! - zaśmiała się.
Harry uśmiechnął się.
- Cieszę się... i... między nami spoko? - zapytał.
- Jasne! To nic takiego! - zachichotała Ginny.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi i Harry ujrzał w oknie burzę brązowych włosów. Ginny też je zauważyła:
- To ona! Popraw trochę włosy bo ci sterczą z lewej strony.
I znowu Harry był zaskoczony przenikliwością Ginny. Skąd ona to wszystko wie? Posłusznie poprawił włosy i wziął duży łyk herbaty. Ginny wstała i poszła otworzyć drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz