- Hermiona! - usłyszał głos dochodzący z przedpokoju.
Nagle rozległy się kroki. Harry nerwowo poprawił koszulkę odstawiając uprzednio kubek. Do salonu weszła Hermiona a za nią Ron i Ginny. Widząc Hermione, Harry poderwał się z miejsca.
- Harry! A myślałam że będziemy pierwsi - powiedziała Hermiona przytulając go.
Harry chciał żeby ten uścisk trwał wiesznie, niestety Ron odchrząknął i Hermiona odsunęła głowę z piersi Harrego. Patrzyli sobię w oczy dopóki Ron nie wepchną się między nich:
- Jeszcze trochę, a pomyślę, że coś was łączy - uskarżał się.
Hermiona zarumieniła się.
- Czy ja mogę go zabić? - zapytał Harry, Ginny która właśnie przechodziła obok.
- Niestety, to należy do mnie
- To kubek zmiany nastroju tak? - powiedziała wskazując palcem nakubek Ginny, nalal oblana rumieńcem.
- Ah... Tak, czerwony oznacza złość, czarny smutek, szary podirytowanie, żółty rozczarowanie, a zielony szczęście - wyliczała Ginny niosąc tace z herbatą i ciasteczkami - dostałam od mamy na urodziny... ee Ron, może pomożesz mi w kuchni?
Ron niechętnie puścił dłoń Hermiony i udał się z Ginny do kuchni.
niedziela, 7 września 2014
Rozdział 2 "Czy ja mogę go zabić?!"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz